Weronika po raz kolejny pokazała że umie przygotować się do sesji. Ba ....można powiedzieć że przygotowuje się do trzech innych sesji- bo na tyle starczyłoby stylizacji.Zapowiadał się bardzo wietrzny dzień ( coś na kształt tych które mamy w ostatnich dniach za oknem) Wyjechaliśmy w tereny podsiedleckich wiosek w kierunku Podlasia. Miejsce już jest - na uboczu dróg wypatrzyliśmy ledwo stojący siedliskowy "czworak" którego zaadoptowaliśmy na miejsce naszej wyjazdowej sesji. Klimat ala' lata 20-30 "lenne szafości, świat włóczęgi i grajka"
Wczułem się. Wcielałem w życie obraz zblakniętej fotografii.
Kończąc coś zupełnie innego, wymarzyły się im kadry - z innej bajki, a może i epoki. Kontrast do poprzednich kadrów. Sesja na wielkim motorze ( którego przeciąganie na odpowiednie miejsce, z racji wagi zajęło większą chwilę) w pełnym zachodzącym słońcu i kobiecych skórzanych uniformach w połączeniu z zerkaniem spod okularów. Świetne warunki. Trzeba by było przy okazji pogratulować Marcinowi - jego pierwszej, jakże udanej sesji ze mną.
Zapraszam do zdjęć...może akurat coś wpadnie wam w oczy. I będziecie chcieli coś podobnego ;)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz